Rozmowa ze specjalistą wydawniczego PR Marcinem Pietraszkiem | PR Education

Rozmowa ze specjalistą wydawniczego PR Marcinem Pietraszkiem

właścicielem Agencji PR Empemedia.

Promocja twórczości to długotrwała inwestycja. Tu nie da się jednego dnia kupić akcji, a następnego sprzedać z 300-procentowym zyskiem…

 

obrazek

Prowadzi pan agencję PR z ofertą skierowaną między innymi do pisarzy. Dlaczego promocja książki jest ważna?

Z jednej strony książka to produkt i jak każdy produkt potrzebuje promocji. Ale z drugiej, każda książka to także coś więcej – to zjawisko kulturowe, wydarzenie. Dlatego właśnie promocja książki wymaga pewnego rodzaju delikatności. Nachalne reklamy publikowane w prasie, widoczne na billboardach, wyskakujące z każdego zakamarka, w przypadku książki mogą się nie sprawdzić. Kilka lat temu przekonał się o tym Janusz Palikot, który wydał bardzo duże środki na kampanię reklamową swojej powieści – sądzę jednak, że zyski ze sprzedaży tego tytułu nie pokryły kosztów promocji. Książki można na szczęście promować inaczej, bez olbrzymich nakładów na reklamę.

Czyli jak?

Właściwie najważniejsze narzędzie marketingowe jest darmowe – to polecenia samych czytelników. Jeśli spodoba im się książka, jeśli zaczną o niej rozmawiać (także w internecie), wiadomość szybko się rozniesie. Niemniej istotne jest, aby tytuł trafił w ręce nie tylko blogerów, ale i uznanych recenzentów prasowych, których wpływ na gusta czytelnicze jest bardzo duży. Proszę zauważyć, że wśród autorów nominowanych do Nike co roku dominują autorzy z kilku wydawnictw, cieszących się szczególnymi względami jurorów.

Można też skorzystać z usług agencji PR, takiej jak pańska. Czy pisarz to łatwy klient?

I tak, i nie. Autorzy, z którymi współpracuję, to wspaniali i otwarci ludzie. Naprawdę czasem budzę się rano i uśmiecham na myśl o moich klientach. Ale to nie znaczy, że tacy są wszyscy pisarze – bo mówiąc bardzo ogólnie i nie myśląc o nikim konkretnym, bywają wśród nich także ludzie kapryśni, mający bardzo duże oczekiwania.

Zdarza się, że autorzy żądają – ma być bestseller?

Takich autorów szybko sprowadzam na ziemię. Bez owijania w bawełnę tłumaczę, że nawet jeśli przy budżecie rzędu np. kilkuset złotych możemy przeprowadzić wartościową kampanię, to nie będą to akcje pokazywane w „Wiadomościach”, czy też komentowane na pierwszych stronach gazet. Kto tego nie rozumie, szybko rezygnuje, a w mojej firmie pozostają autorzy, którzy doskonale wiedzą, że udana promocja to kwestia sporego wysiłku, a trochę także szczęścia. Warto przy tym pamiętać o dwóch ważnych sprawach. Po pierwsze – im mniejszy mamy budżet na promocję, w tym większym stopniu sukces będzie zależał od ciężkiej pracy nas samych, a po drugie – nawet największe pieniądze nie wypromują złego produktu.

Jak zatem wygląda współpraca?

Ustalenie realnych celów to pierwszy etap pracy z pisarzem. Otrzymuję nieraz maile o treści: „Na razie jestem nieznanym pisarzem, ale chcę, żeby o moich książkach napisały ogólnopolskie dzienniki i żeby zaproszono mnie do kilku programów telewizyjnych w porze śniadaniowej. Ile to będzie kosztowało?”. Ale powiedzmy sobie wprost – to nie jest nawet kwestia pieniędzy i kontaktów. Ktoś w tej telewizji lub dzienniku musiałby zostać przekonany, że książka, z którą mamy do czynienia jest lepsza niż sto innych, które redakcje postanowiły pominąć milczeniem. Albo przynajmniej tematyka musi nawiązywać do czegoś, o czym aktualnie jest w kraju głośno. Istotą działalności agencji public relations jest utrzymywanie dobrych relacji z mediami w imieniu klienta. W związku z tym gwarantujemy, że o „naszym” autorze dowiedzą się redaktorzy, dziennikarze, recenzenci, ale nie gwarantujemy tego, co oni z tą wiedzą zrobią, ani że książka im się spodoba.

Co konkretnie pan robi, by wypromować książkę?

Każdą książkę promujemy w nieco inny sposób, dobierając narzędzia odpowiednio do rodzaju danej publikacji, jej zawartości oraz grupy docelowej, do której jest kierowana. Dużą rolę promocyjną pełnią obecnie autorzy blogów poświęconych książkom, wydawcy portali na temat książek, a nawet wydawcy portali wielotematycznych, którzy chętnie zapoznają czytelników z ciekawymi nowościami książkowymi. Dlatego właśnie koncentrujemy się na dobrych relacjach z mediami (głównie internetowymi) i blogerami. Coraz większą rolę w promocji zarówno poszczególnych tytułów, jak i autorów ma też Facebook. Jeśli pisarz chce budować swoją markę osobistą jako pisarza, nie może już dziś pomijać portali społecznościowych.

Jak pan rozlicza efekty tak efemerycznej działalności, jak PR?

Efektem może być na przykład ilość i rodzaj publikacji na temat danej książki, ilość i jakość recenzji, jakie pojawiają się na blogach i forach, ilość „polubień” oraz zaangażowanie fanów na Facebooku. Na pewno jednak skuteczności działań PR nie należy mierzyć wprost ilością sprzedanych książek czy tym bardziej zyskiem netto ze sprzedaży. To tak nie działa. Budowanie wizerunku pisarza to zazwyczaj długotrwały proces, a nasza kampania i promocja konkretnej książki stanowi jedynie jej element. O liczbach będziemy mogli powiedzieć przy drugiej lub trzeciej książce, o ile każdą kolejną będziemy konsekwentnie promowali z wykorzystaniem wszystkich dostępnych możliwości. Promocja twórczości, a może twórczość w ogóle, to długotrwała inwestycja. Tu nie da się jednego dnia kupić akcji, a następnego sprzedać z 300-procentowym zyskiem.

Jak autor powinien się przygotować, by rozpocząć współpracę z pańską agencją?

Dobrym wstępem do takiej współpracy będzie ustalenie grupy docelowej, a więc odbiorców książki, którą mamy promować. Czasem proszę autorów, aby wyobrazili sobie czytelnika idealnego dla konkretnej książki – ile ów czytelnik ma lat, jakiej jest płci, co robi zawodowo, gdzie mieszka, jakie inne książki lubi. Tak naprawdę autor powinien to przemyśleć już w momencie, kiedy zaczyna swoją książkę pisać – ustalenie tej grupy wiele ułatwia. Druga, już bardzo przyziemna kwestia, to niestety finanse.

No właśnie, ile kosztuje wypromowanie książki?

Autor może przeznaczyć na promocję nawet 100 zł i postaram się coś w tej cenie zaproponować, ale oczywiście, jeśli będzie to 300, 500 zł lub 1000 zł, możliwości będą odpowiednio większe. Autor musi jednak sam sobie odpowiedzieć na pytanie, na ile ważna jest dla niego dana książka i ile jest gotów wydać na jej promocję oraz jak długą kampanią jest zainteresowany (polecam akcje 3-miesięczne). Tego tematu, niestety, nie da się pominąć. Jeśli wiemy już, kogo chcemy zainteresować książką oraz jaki mamy budżet na nasze działania, możemy przygotować plan kampanii, a po zatwierdzeniu przez autora, rozpocząć jej realizację.

Czy debiutant albo self-publisher wydający ebooki ma czego u pana szukać?

Ujmując krótko – tak. Sprawa nie jest jednak bardzo prosta. Staramy się zmieniać stereotypowe przekonania odbiorców, zarówno czytelników, jak i dziennikarzy, ale w Polsce wciąż wiele osób uważa, że książka papierowa jest lepsza od jej elektronicznej postaci. Poza tym przyjmuje się, że jeśli książkę wyda wydawnictwo, to stanowi to formę selekcji, rekomendację dla książki. Self-publishing jest postrzegany jako sposób na wydanie książki, której nikt wydać nie chciał, bo była „za słaba”. Tyle, że to nie zawsze prawda. Przykłady takie jak Władysława Zdanowicza, który w 5 lat sprzedał 8 tys. egz. swoich powieści pokazują, że także w Polsce można stać się autorem poczytnych książek bez pośrednictwa wydawnictwa. Trzeba nagłaśniać takie przykłady, bo one bardzo pomagają burzyć stereotypy. Dlatego zapraszam do współpracy także autorów samodzielnie publikujących oraz autorów e-booków.

Na koniec muszę zapytać – ma pan patent na wypromowanie bestsellera?

Próbowano już przygotować wiele recept – można je łatwo znaleźć w internecie. Wszystkie są napisane pół żartem, bo inaczej się nie da. Aby zrodził się bestseller, potrzeba prawie tyle szczęścia, co na wygraną w totolotka. Ogólny przepis mógłby być taki: napisz taką książkę, której jeszcze nie ma, a która trafi w trudne do przewidzenia oczekiwania czytelników, następnie znajdź wydawcę, który uzna cię za geniusza i w związku z tym będzie gotów podjąć to ogromne ryzyko wydania książki niepodobnej do innych. Najlepiej oczywiście, żeby był to wydawca bogaty, mogący rzucić groszem na promocję. Jeśli te wszystkie warunki zostaną spełnione jednocześnie, będzie bestseller.

A już na poważnie – wiem co zrobić, aby nie przegapić okazji i wykorzystać szansę na wypromowanie książki najlepiej jak się da. Potrafię sprawić, by książką zainteresować dziennikarzy, by zachęcić do jej przeczytania recenzentów, by znaleźć dla niej zwolenników wśród czytelników, a więc żeby ten krótki czas, jaki mamy na jej promocję, wykorzystać z jak najlepszymi efektami, stosownie do potencjału danego tytułu oraz budżetu, jakim dysponujemy. Nie mam jednak patentu na to, jak wpłynąć na zdarzenia losowe, a te mogą mieć duży wpływ na to czy książka stanie się bestsellerem, czy nie.

Zobacz też: Rozmowa z Marią Kabat i Kamilą Kanafa, właścicielkami Agencji Literackiej Macadamia.

Marcin Pietraszek, autor książek beletrystycznych: „Poza prawdą i kłamstwem”, „Brak złudzeń” oraz biznesowych: „Sprytny biznes. Załóż i rozwijaj małą firmę w Polsce”, „Twój pierwszy pracownik. Zatrudniaj w małej firmie w Polsce” oraz „PRo-MOC-Ja. Reklama i public relations w małej firmie” (w przygotowaniu). Zawodowo był m.in. wydawcą i redaktorem naczelnym w regionalnym tygodniku, a także redaktorem prowadzącym w portalu biznesowym. Z wykształcenia socjolog oraz specjalista w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi. Prywatnie interesuje się literaturą, sztuką, designem i architekturą.